
4 grudzień 2010 5 kolarzy 20 km
Barbórkowe tradycyjne spotkania za nami. Miało być ze trzy stopnie mrozu, a było koło dziesięciu poniżej zera i nieprzyjemny wiaterek. Nie zniechęciło to nas jednak do małej wycieczki. Pięciu zahartowanych kolarzy przybyło na miejsce zbiórki. Pojechaliśmy na zamek w Chudowie. Tutaj ja z Jankiem postanowiliśmy wracać. Leon, Jerzyk i Heniek nie zrezygnowali tak wcześnie i pojechali na trochę dłuższą wycieczkę. Pogoda znacznie się poprawiła, wyszło piękne słoneczko. Wszyscy ludzie, których mijaliśmy, bacznie się nam przyglądali. Było bardzo mroźno, a tu pięciu śmiałków na rowerach. Wspaniałe śnieżne widoki, sprawiały, że chce się żyć.
Jak co roku w "Barbórkę"spotkałem się z Huraganem Zabrze ,by odbyć "kultową "wycieczkę
Godz.10:20 temperatra -12 stop.C,duże zamglenie.Jak co roku zbiórka obok kop.Makoszowy
Chyba jedyna w województwie czynna fontanna,niestety "owita mgłą"
Po konsultacji ustalilismy że ja i Andy jedziemy z ekipą tylko na chudowski zamek,po czym "Huragan"mknie dalej
Tych pięciu w Barbórkę pojedzie choćby świat się walił.Krajobraz który nas otacza ,jak z baśni Andersena
Przyzamkowa oberża "ze św.Jerzym w tytule"Jeszcze niedawno było tu "pole"
Zamek Chudowski "zimowej szacie"
Prezes ćwiczy dmuchanie na zimne by latem wszystko 'grało"
Heniek coś kombinuje
No i skoczył ,ale to nie był klasyczny "skok w bok"
Jakby tego było mało to "wywinął orła"
No to byłoby na tyle.Wszystkim górnikom"Szczęść Boże".Z Andym wracam do domu a reszta pomknęła dalej,polami i lasami,nabijajac na liczniki kolejne 60 km.