5- 6 październik 2010 5 kolarzy 241 km
2010-10-05 Wtorek 137km 5 kolarzy Zabrze – Julianpol
2010-10-06 Środa 104 km Julianpol – Lubliniec – Zabrze
Rezerwat przyrody Szachownica - geologiczny rezerwat przyrody w województwie śląskim, powiecie kłobuckim, gminie Lipie, . Znajduje się pod zarządem Nadleśnictwa Kłobuck, w Leśnictwie Wapiennik. Powierzchnia rezerwatu wynosi 12,7 ha[1]. Został utworzony w 1978 roku w celu ochrony wapiennego wzgórza Krzemienna Góra porośniętego kwaśną buczyną niżową oraz systemu korytarzy proglacjalnej jaskini Szachownica[2]. Miejsce masowej zimowej hibernacji nietoperzy. Krzemienną Górę przecina z północy na południe wyrobisko kamieniołomu. System jaskiniowy Szachownicy został odsłonięty w trakcie eksploatacji kamienia. Rezerwat położony jest w otulinie Załęczańskiego Parku Krajobrazowego. Słoneczny wyż, który nadal gości nad Polską, zmobilizował nas do następnej dłuższej wycieczki. Pomysłodawcą był Jerzyk, który zaprosił nas w swoje rodzinne strony. Zapewnił nam nocleg, oraz wyżywienie. Wycieczka zapowiadał a się tak atrakcyjnie, że do Heńka, Jurka, Jerzyka i mnie dołączył Leon, pomimo tego, że na drugi dzień musiał o piątej rano wstawać, by zdążyć na czternastą do pracy. Chwilowo chciał jechać też Janek, ale chyba przestraszyła go nie najlepsza poranna pogoda. Tempo wycieczki było bardzo silne, średnia gdzieś koło 26km/h, więc żarty się skończyły. Jerzyk zaprowadził nas do jaskini Szachownica, przez którą przeprowadziliśmy nasze rowery. Jest to kompleks 5 jaskiń powstały w wyniku dewastacji jednej dużej jaskini podczas wydobywania kamienia wapiennego. Długość korytarzy około 1000 metrów. Główny otwór wejściowy znajduje się na wysokości 215 m n.p.m., pod Krzemienną Górą. Wszedłem do kilku dziur , robi wrażenie. Potem obraliśmy kierunek na miejscowość Węże, niebieskim szlakiem, wszystko polnymi drogami. Tutaj poznaliśmy kolejne trzy jaskinie. Jaskinie Małą, jaskinie Za kratą i jaskinie Niespodzianka. W jaskini Za kratą – kraty już nie było , więc wąskim przejściem można było wejść do środka, co też uczyniłem do miejsca, gdzie pionowo schodziła w dół. Wieczorem zawitaliśmy do Julianpola, były nocne rozmowy przy grillu. Pogoda była słoneczna dopiero w południe. Następnego dnia, trochę zmarnowani, pomknęliśmy w kierunku domu. Silny wiatr nie ułatwiał zadania, na szczęście świeciło słońce i humory dopisywały. Leon już dawno był w trasie, praca mhe… To był udany wypad, musimy go powtórzyć w przyszłym roku, zabierzemy namioty.