1 - 2 maj 2010 2 kolarzy 105 km -OPIS JANKA
11 maja byłem z Romanem potrenować w górach. Gdy samochodem wyjeżdżaliśmy z Zabrza lało. W górach nie padało, była za to przed południem mgła, potem wyjrzało słońce. Pierwszego dnia byliśmy na Równicy, potem przez Trzy Kopce na Salmolpol. Od Salmopolu pojechaliśmy przepiękną, nowoodkrytą super trasą. Nad nami był Zielony Kopiec i Malinowska Skała. Widoki przepiękne polecam tę trasę, choć był zakaz wjazdu rowerom. Droga prowadzi na Przysłup, my odbiliśmy na niebieski szlak.
Przepiękny zjazd doliną Białej Wisełki Dalej Przełęcz Szarcula i trasą biegową na Wisłę Głębce. Potem wdrapaliśmy się by zobaczyć pałac prezydenta RP. Na zdjęciu zamek Dolny. W Wiśle czekał na nas festyn, a w Ustroniu pokój. Jutro jedziemy na Czantorię.
Po obfitym i pysznym śniadaniu udaliśmy się na ustroński rynek, skąd żółtym szlakiem pieszym pojechaliśmy na Czantorię. Potem przez przełęcz Beskidek i czarnym szlakiem do Jawornika. Większość trasy była wymagająca pod każdym względem, ale był to doskonały trening. Roman przed samym szczytem chlipnął zakąskę, jest czas by zerknąć na mapę. Przy wieży było bardzo mgliście, ale trwało to chwilę. Po bardzo trudnym zjeździe z Beskidka, czas na obiad w Jaworniku. W Wiśle grał niezły zespół. Zaczęła się psuć pogoda. Udało nam się jednak nieźle pojeździć po górkach i to cieszy. Na pewno tu jeszcze nie raz zawitamy. Na zdjęciach „kultowa" knajpka w Ustroniu pod wyciągiem Palenica. Trochę mało fotek, ale aparat „szwankował”. Miał z nami jeszcze jechać fotograf, ale w ostatniej chwili zrezygnował. Fotograf to ja, nie pojechałem bo pogoda z rana była nie wyraźna , no miałem jeszcze parę „much w nosie” i postanowiłem nie jechać , chociaż byłem spakowany. Roman nie gadał ze mną przez tydzień, ale jakoś mu to kiedyś wytłumaczyłem i już mu przeszło.
2 maja 2010 35 km
Po obfitym i pysznym śniadaniu udaliśmy się na ustroński rynek, skąd żółtym szlakiem pieszym pojechaliśmy na Czantorię. Potem przez przełęcz Beskidek i czarnym szlakiem do Jawornika. Większość trasy była wymagająca pod każdym względem, ale był to doskonały trening. Roman przed samym szczytem chlipnął zakąskę, jest czas by zerknąć na mapę. Przy wieży było bardzo mgliście, ale trwało to chwilę. Po bardzo trudnym zjeździe z Beskidka, czas na obiad w Jaworniku. W Wiśle grał niezły zespół. Zaczęła się psuć pogoda. Udało nam się jednak nieźle pojeździć po górkach i to cieszy. Na pewno tu jeszcze nie raz zawitamy. Na zdjęciach „kultowa" knajpka w Ustroniu pod wyciągiem Palenica. Trochę mało fotek, ale aparat „szwankował”. Miał z nami jeszcze jechać fotograf, ale w ostatniej chwili zrezygnował. Fotograf to ja, nie pojechałem bo pogoda z rana była nie wyraźna , no miałem jeszcze parę „much w nosie” i postanowiłem nie jechać , chociaż byłem spakowany. Roman nie gadał ze mną przez tydzień, ale jakoś mu to kiedyś wytłumaczyłem i już mu przeszło.