26 listopad 2010 3 kolarzy 67 km
Mieliśmy czas i chęci. Skrzyknęliśmy się na telefon i ruszyliśmy przed siebie. Prowadził Jerzyk, w końcu wylądowaliśmy w Dolomitach. Zrobiliśmy przerwę na herbatę, jako, że dzień był mroźny i pojawił się już pierwszy śnieg. W dobrych humorach wróciliśmy do domów.
