MAJ 01 2012 68 km - 3 KOLARZY 24°C
Drugiego dnia mieliśmy zdobyć Szczyrbskie Pleso. Po małej naradzie przed sklepem w Podspadach na Słowacji, stwierdziliśmy, ze będzie nudne jechać ta sama trasą i postanowiliśmy zdobyć Gubałówkę. Skręciliśmy w kierunku Łysej Polany. Po przejechaniu granicznego mostku, zobaczyliśmy, co robią Polacy w majowe święto. Po pustych drogach Słowacji nie pozostał ślad. Kilku kilometrowa kolejka samochodów, a w niej chętni do zwiedzania Morskiego Oka. Parking dosłownie zakorkowany, więc raczej szanse na to mają znikome, dzielnie jednak w tym upale czekają na cud.

Zakopane mijamy bokiem i kierujemy się na Poronin, a potem Ząb, najdłuższą wioskę w Polsce. Spotkany góral po drodze radził nam wjechać na Gubałówkę trasą zwaną Furmanówkę.

Górale korzystają z niej jadać na swoich konnych powozach. Z Kasprowicza trzeba skręcić w Szpitalną i dalej Ciągłówką, po 4km jest się pod Gubałówką. My pojechaliśmy jednak dookoła, co prawda po asfalcie, ale podjazd jest niczego sobie. Na górze tabuny ludzi, nic nie przypomina miejsca odpoczynku. Szybka sesja zdjęciowa, Roman wydziera juhasowi pistolet i pozuje do fotografii.

Trzeba jak najszybciej opuścić to miejsce, gwar jak w ulu, jak można tak spędzać wolny czas. Po miłym zjeździe w dół, zatrzymujemy się na placki po zbójnicku, aby nabrać trochę sił.

Do Bukowiny Tatrzańskiej docieramy koło godziny 18 wieczorem. Pora iść posłuchać góralskiej muzyki, gra znany nam z telewizji łemkowski zespół. Szybko mija czas pora iść spać.