BRENNA 2
Ostatnio prawie każdy weekend spędzam w Beskidach, w różnym składzie i na różny okres czasu. Tym razem z Romanem i Andy ulokowaliśmy się w pięknym pensjonacie nad samą rzeką by penetrować otaczające nas góry. Ale ponieważ pogoda była wspaniała postanowiliśmy zrobić krótkie trasy by delektować się pięknymi trasami, ale i "pobyczyć się" nad Brenicą skąpani w słońcu.
Pierwszego dnia niebieskim szlakiem pieszym udaliśmy się na Kotarz 974m.npm(nazwa pochodzi od słowa kocić, w tym rejonie kociły się owce).
Potem od ołtarza pojechaliśmy w dół nieoznakowana ścieżką by dojechać do asfaltowej drogi na Salmopol. Tu skręcamy w prawo i żółtym szlakiem pieszym jedziemy na Przełęcz Salmopolską 934m. Potem jedziemy Drogą szutrową przez parking(zakaz dla rowerów) jedziemy jakieś dwa kilometry by wspiąć się ostro w lewo.
Docieramy do czerwonego szlaku pieszego kierujemy się w kierunku Salmopolu by zobaczyć jaskinie Malinowską. Wracamy na Salmopol i jedziemy dalej czerwonym szlakiem pieszym aż do rozwidlenia z czarnym na górze Grabowa. Dojeżdżamy na Horzelnicę i stamtąd szaleńczym zjazdem zielonym szlakiem pieszym meldujemy się w Brennej w samym centrum.
Na szczycie Kotarza. Szlak prowadzi tu przez piękne chale. Wtle ołtarz luterański usypany z kamieni przyniesionych przez ludzi.
Nieoznakowany łącznik z Kotarza do asfaltu
Tu przy drodze serwują nie tylko wspaniałe wędzone ryby
Droga na Malwinów 1115m jest wymagająca
Jaskinia Malinowska by do niej zejść trzeba mieć linę
Stary Groń
POLSKA GOLA!!!!
W sobotę postanowiliśmy odwiedzić Szczyrk. Pojechaliśmy, więc żółtym szlakiem na przełęcz Karkoszczonka, odwiedzając chatę Wuja Toma, i tymże szlakiem zjechaliśmy do Szczyrku. Ten odcinek to prawdziwa frajda dla tych, co lubią zjazdy po luźnych kamieniach. Potem przyszła kolej na niebieski szlak pieszy, który doprowadził nas na Klimczok, skąd przez Trzy Kopce dotarliśmy żółtym szlakiem na Błatnią, skąd spod schroniska zielonym szlakiem a potem czarnym zjechaliśmy do centrum Brennej. Wieczorem będzie ognisko
Podjazd pod kościółek w Szczyrku
Rynce w kapsach?:-)
Zachciało nam się skrótów
Niedziela to już czas spędzony nad wodą. Tylko mnie się chciało pojechać na Równicę. Pojechałem i wróciłem zielonym szlakiem pieszym. Polecam szczególnie zjazd. Adrenalina sięga zenitu.
W sumie nie daleko od schroniska smutny obraz. Ciekawe, co się stało
Łapie mnie atak czkawki.
"góra z górą..."Spotkanie na szczycie:-)
Był to bardzo udany wyjazd pierwsze dwa dni po około 30 km. W sam raz na coraz krótsze już nie długo jesienne dni.