Nastawiony byłem na "lajtowy" przejazd po
trasie rowerowej wokół Zabrza, komfort zapewniał mi Stasiu, nasz senior,
myślałem, że nie będzie silnego tempa. Stasiu został w blokach po 300m,
trochę się oglądałem, czy będzie walczył, ale nie widziałem go na
dalekim widnokręgu, wiec pognaliśmy wszyscy dalej. Peleton był spory,
dwanaście osób powoduje, że kierowcy zwracają baczniejszą uwagę i
zwalniają, gdy musimy przecinać oś jezdni, aby skręcić.
Trasa
okazuje się bardzo wymagająca, zanotowaliśmy nawet jeden upadek.
Organizatorzy wychwycili brakujące ogniwa pozwalające bezpiecznie
podróżować. Szczególnie Jurek pędził przed siebie i z daleka był
zawracany wołaniem, że nie skręcił w odpowiednim kierunku. Widać, że
oznakowanie nie do końca jeszcze jest w porządku. Wszystko do
poprawienia. Pogoda czasami postraszyła lekka mżawką, generalnie
prześwitywało słonko. Bardzo udany wypad, zaprosiłem wszystkich
uczestników na wspólne wypady, zobaczymy, co z tego wyniknie. Pierwszy
raz byłem na hałdzie w Makoszowach, chociaż wydawało mi się, że okolice
mam dobrze poznaną. Czekam na następne wyjazdy!.
